10 km na Maratonie Łódzkim DOZ

24 kwietnia 2017
10 km na Maratonie Łódzkim DOZ

Co to była za niedziela! Wczoraj mogliśmy uczestniczyć w prawdziwym Święcie Biegacza, czyli Maratonie Łódzkim Dbam o Zdrowie. Do królewskiego dystansu i biegu towarzyszącego – Ibuprom Run, zgłosiło się około 5000 zawodników! Mimo, że pogoda nie rozpieszczała, kibice i organizatorzy naprawdę dali radę! To był również dla mnie wyjątkowy bieg. Dlaczego? Jak mi poszło? Poznajcie 10 km na Maratonie Łódzkim DOZ widziane moimi oczami.

Nie da się ukryć, że to był wyjątkowo aktywny weekend, a może nawet i cały tydzień. W czwartek miał być mój ostatni trening przed niedzielnym startem, niestety biegnąc po schodach poczułam duży ból w kolanie, który przypominał się później co jakiś czas w ciągu dnia. Idąc za głosem rozsądku postanowiłam dać mu odpocząć. Po pracy odebrałam pakiet startowy, który był naprawdę bogaty (najbardziej urzekła mnie paczka lodu, którą aktywuje się po naciśnięciu opakowania).

doz 10 km

Na DOZ startuję od 3 lat. Zawszę staram się połączyć to ze wsparciem akcji charytatywnej. Jak co roku dołączyłam do Drużyny Fundacji Udaru Mózgu, ponieważ wierzę, że sport dawkowany w przemyślanych ilościach również potrafi być lekarstwem.

W sobotę kibicowałam swojej ulubionej drużynie futbolowej Wilki Łódzkie, podczas ważnego meczu na Stadionie RKS (wygrali 18:6). Było zimno, na zmianę padał deszcz, grad i świeciło słońce. Z obawą patrzyłam w niebo, co będzie jutro! Dodatkowo poprosiłam o pomoc zaprzyjaźnioną fizjo, żeby „zatejpowała” mi kolano, bo … przecież jutro muszę pobiec!

10 km na Maratonie Łódzkim DOZ to zazwyczaj mój pierwszy start w sezonie. To tak naprawdę sprawdzenie kondycji psychicznej i fizycznej przed rozpoczynającym się sezonem. Poza tym we wrześniu zdecydowałam pobiec swoją pierwszą połówkę, więc….musi się udać!

bieg dbam o zdrowie

Muszę się przyznać, że nie przepadam za biegami odbywającymi się tak wcześnie, ale wiadomo maraton rządzi się swoimi prawami. Nie było wyjścia – pobudka o 6.40, śniadanie mistrzów (bułka z dżemem i banan), izotonik w dłoń i około 8 byliśmy już pod Atlas Areną (zero problemu z zaparkowaniem przy Aquaparku Fala. Polecam). Nie będę ukrywać ….. pizgało straszliwie, zimno, wiatr, jeszcze tylko deszczu brakowało! W głębi duszy cieszyłam się, że posłuchałam dobrych rad i nie założyłam krótkich spodenek:)

O 8.45 już stałam w swojej strefie czasowej. 3,2,1….! Ustawiając się w sektorze A3 mogłam jeszcze przez chwilę popatrzeć na ruszający maraton i …go! BIEGNIEMY!

racebook-lod10W tym roku organizatorzy przeszli samych siebie z wymyśleniem trasy maratonu, która kształtem przypomina bajkowego Reksia! Natomiast ta na 10 km (Ibuprom Run) była praktycznie taka sama jak rok temu. Jednak motyw muzyczny, towarzyszący przez całą trasę sprawiał, że większość biegaczy mijając punkty kibicowania miała wielkiego banana na ustach 🙂
racebook-lodz9

Pierwsze kilometry leciały bardzo szybko. Zazwyczaj w pokonywaniu dystansu pomaga mi obieranie małych celów (do 3km, do zakrętu, do znaku, do 5km). Zazwyczaj staram się pędzić do 5km, bo to miejsce z wodą, czyli ulga. Po 6 km moja biegowa euforia zaczęła się kończyć. Wyszło słońce, a górka wydawała się niekończącą się GÓRĄ. Przeszłam do marszu. Strasznie ciążył mi żelik o smaku cytrynowym, który przezornie wzięłam ze sobą do ręki, więc postanowiłam go szybko zjeść. Po chwili za moich pleców wybiegła biegaczka Ania, która powiedziała: „K***a, jeszcze 3,5 km, a ty będziesz szła?”

Potrzebowałam małego kopa! Teraz biegłyśmy już razem praktycznie do końca, wyprzedzając się wzajemnie. Na 8 km mijałam łódzkie ZOO, na którym doping mnie nie zawiódł. Tłumy kibicowały, śpiewały i krzyczały nasze imiona! Nagle dostrzegam znajomą twarz (a bez okularów to nie takie proste), stoi Tatiana „Jeszcze 1,5 km! Zwiedzać będziecie później!”.  Spojrzałam na zegarek „Matko! Może być życiówka. SZOK!” biegnę, ale chyba za szybko, bo ostatni kilometr to było długie wyczekiwanie na Atlas Arenę.

ibuprom run 10 km doz

Ostatnie 300 metrów!!! Zakręcamy na metę i czas 1:07. Z życiówką mogłam się pożegnać prawdopodobnie już na 9 km. Trudno, tragedii nie ma, może na kolejnym biegu się uda zejść poniżej godziny. W sumie i tak jestem zadowolona, ponieważ przez większość trasy czułam się bardzo dobrze, kilometry szybko mijały, a po biegu czułam pewien niedosyt, mogłam przecież biec szybciej, bo nie raz biegłam. To dobry znak, bo mam przekonanie, że nie zmarnowałam zimowego okresu. Czuję się gotowa przede wszystkim psychicznie na wrześniowy start.

Plusy:

  • przepiękny, muzyczny medal
  • bogaty pakiet startowy
  • worek na koniec biegu (3 butelki picia, orzeszki, jabłko)
  • punkty kibicowania

Minusy:

  • targi podczas odbioru pakietów (jakieś biedniejsze niż rok temu)
  • korek przy odbiorze wody (myślałam, że ludzie stoją po depozyt, nie po picie)

Gratulacje!

Dla wszystkich, którzy ukończyli wczorajszą dyszkę i maraton. Brawa dla mojej koleżanki Mileny, bo to był jej drugi bieg na 10km i poprawiła czas o prawie 20 minut! Organizatorom, kibicom, znajomym (którzy 10 x dzwonili do mnie czy żyję). Jesteście super! Do zobaczenia na kolejnym biegu!

 


Przydatne linki:

Fundacja Udaru Mózgu – http://www.fum.info.pl/

Maraton Łódzkie DOZ – http://www.lodzmaraton.pl/

Półmaraton Łódzki – http://polmaratonlodz.pl/

Wilki Łódzkie – https://www.facebook.com/WilkiLodz/

One Response to 10 km na Maratonie Łódzkim DOZ