Run or Death w Łodzi

Run or Death w Łodzi

Od dawna jestem fanką serii The Walking Dead, gdzie żywi toczą wielką bitwę o przetrwanie w świecie zdominowanym przez zombie. Uwielbiam ten serial, więc kiedy rok temu przeczytałam emocjonującą relacje JuckRuns z Run or Death w Warszawie, to musiałam się na niego zapisać w łódzkiej edycji!

Formuła biegu jest dość specyficzna i różni się od znanych mi do tej pory startów. Nie liczy się czas, a dobra zabawa i wola walki. Run or Death – Skażona Baza, bo tak brzmiała cała nazwa tego wydarzenia, odbyła się na terenie Jednostki Wojskowej (ul. Pryncypalna 94 w Łodzi). Już samo miejsce robiło wrażenie apokalipsy.

run or death lodz O co chodzi w Run or Death?

Pakiet odbieraliśmy w sobotę i to jeszcze minimum godzinę przed startem swojej tury. Mimo dużej ilości osób organizacja przebiegała bardzo sprawnie. Dostaliśmy koszulki, czip, numer startowy oraz pas z rzepami, do którego musieliśmy przyczepić cztery flagi. Każda z nich oznaczała nasze życie, co pokazywało, jak ten bieg przypomina grę komputerową.

Największe wrażenie robiło nie miejsce, a charakteryzacja zombiaków. Przyglądając się nim, uznałam, że za rok zapisuję się, ale jako umarlak. Zobaczcie kilka najfajniejszych przebrań.

zombie run or death zombie run or death

run or death

Jeszcze tylko kilka maźnięć w barwy bojowe i lecimy na swoją godzinę startową. Start biegu był przewidziany na 13. Biegacze byli puszczani partiami po około 50 – 100 osób, co 10 minut.  Dzięki temu trudniej było uciekać przed zombie. Super sprawą było puszczenie kilka sekund przed otwarciem bramy jęków umarlaków. Każdy wyobrażał sobie, jakby za zagrodą znajdowały się całe hordy sztywnych. 1,2,3…. zaczęła się walka o przetrwanie.

run or deathNa stronie Run or Death możemy przeczytać, jakie jest motto tego biegu:

„Od momentu startu możesz liczyć tylko na siebie! Specjalnie ucharakteryzowani Zombi, nieumarli zamieszkali w Skażonej Bazie, będą chcieli zabrać Twoje szarfy, a Ciebie zarazić i wciągnąć do swojego mrocznego świata. Bądź szybki – mało komu udaje się dobiec „żywym” do mety.”

18451519_1551916384881042_4843614142670364151_o

Niestety taka była prawda. Swoje życia straciłam przed 2 km. Nie oznaczało to jednak zejścia z trasy, przecież musieliśmy walczyć do końca. Trasa nie była łatwa. Wysoka trawa, tory, kamienie i zakręty, na których ustawieni byli zombie. Istny koszmar, który troszkę wprowadza umysł w nierealistyczny stan, jak z The Walking Dead! Najbardziej interesującą częścią biegów są zawsze sami uczestnicy. Tym razem prawie całą trasę biegłam z dziewczyną, która motywowała mnie na 10km DOZ oraz sympatycznymi Panami, którzy byli fanami świata postapokaliptycznego i opowiadali mi jakie umiejętność posiadały zombie w określonych filmach:)

run or death

18489604_1551975144875166_140451803722862329_o

Jako, że zostałam umarlakiem chyba po 1,5km, uznałam, że mogę się na coś przydać innym. Z chłopakami obraliśmy pewną taktykę oszukiwania zombie. Ja wbiegałam na pierwszy ogień, a zanim sztywny zorientował się, że ja nie mam już żyć, to biegacze zdążyli uciec. Osłaniałam ich!

run or death

Muszę przyznać, że większość biegu zamieniliśmy na marszo-trucht, bo było tak gorąco, parno, a świeżo-ścięta trawa dusiła nas. Na metę doczłapałam chyba po 35 minutach, ale to i tak nie miało znaczenia, bo zostałam ZAINFEKOWANA.