LCJRun – bieg po łódzkim lotnisku.

LCJRun – bieg po łódzkim lotnisku.

Czym jest LCJRUN? To dość nietypowy, nocny bieg po pasie startowym Portu Lotniczego im. Władysława Reymonta w Łodzi. Rok temu było około 800 uczestników. Ja niestety zorientowałam się zbyt późno, więc o starcie mogłam tylko marzyć. Moi znajomi, którzy biegli wspominali te imprezę, jako niesamowite przeżycie, bo na lotniku, bo w nocy. Tak pozazdrościłam, że w tym roku siedziałam przed komputerem odliczając do 11, czyli godziny zapisów! Udało się! Dzięki temu mój numer startowy to … 80

 

Na biegu obowiązują wszystkie zasady, takie jak na lotnisku, podczas normalnych lotów. Odbyła się prawdziwa odprawa, sprawdzenie kieszeni, wykładanie rzeczy na taśmę itp. Nie można było wnosić zakazanych przedmiotów.

Mimo, że bieg startował o 00:30, każdy miał przybyć w oznaczonej dla niego godzinie odpraw. Ja mając numerek 80 mogłam przyjść na odprawę po 23 (wraz z VIPami) 🙂 Najgorsze jest to czekanie. Znajomi czekali na bieg 5 godzin. To jest trochę minus tego biegu, bo człowiek jest zmęczony już przed biegiem. Ja przyjechałam po 22. Martwiłam się deszczem, na który ewidentnie się zbierało, ale na szczęście pogoda dopisała. Nie chodzi o to, że „jestem z cukru”, ale wolałabym, by padał po  biegu. Po odebraniu pakietu i zanim się zorientowała, musiałam iść za bramki. Tam spotkałam sporo znajomych, z którymi czas już minął szybko. „Po drugiej stronie” można było zrobić analizę biegu lub składu ciała.

bieganie

 

 

O 24 wypuścili nas na płytę lotniska. Tam odbyła się rozgrzewka, która wszystkich pozytywnie nastawiła. Uczestnicy rozciągali się lub tańczyli, do czego zachęcała muzyka. Kilka pamiątkowych fotek i RUSZYLIŚMY!!

 

Uczestników było dość sporo. Na starcie oczywiście się wszyscy przepychali. Na trasie było ciemno, co powodowało u mnie dziwne uczucie niepokoju, ale i ekscytacji. Po małym skręcie ruszyliśmy na „niekończącą się” prostą drogę (pas startowy). Było naprawdę super, bo biegło się szybko i komfortowo, ze względu na chłód oraz równą powierzchnię. W oddali było widać migające światełko, oznaczające „nawrót”. Ta część dłużyła się strasznie (mimo, że biegliśmy tylko 5 km). Wydawało się, że była to lekka górka. Na szczęście droga powrotna była szybka i z górki. Podczas tego biegu zaskoczyło mnie to, że strasznie chciało mi się spać, nawet podczas biegu. Może gdybym nie sprzątała całego domu tego dnia byłoby inaczej. Mój organizm domagał się łóżka i poduszki.

bieganie

Dlatego uznałam, że trzeba szybciej bieg, a nie zwiedzać. Udało mi się przebiec bez większej spiny w pół godziny. To trochę poza myślą o poprawieniu życiówki, ale nie o to tu chodzi. Na mecie wyprzedziłam kilku panów, z którymi wyprzedzaliśmy się po drodze wzajemnie. Na mecie czekali moi znajomi, którzy przywitali mnie brawami (chociaż sami pobiegli mega szybko). Muszę powiedzieć, że bawiłam się super. Lubię niezwykłe biegi i atmosferę bez zbędnej napinki. Muszę jednak powiedzieć, że jestem pod wrażeniem osób, który były pierwsze. Wyniki są niesamowite! Gratulacje!

Co było w pakiecie? Jedynie i aż pamiątkowa koszulka imitująca mundur pilota oraz numer startowy z imieniem. Po biegu każdy dostał reklamówkę upominków: krem do stóp, gazetę wyborczą, kila próbek maseczek upiększających i kremów, wodę, batonik oraz fantastyczną masę do kąpieli. Wszystko zostało oczywiście pozostawione do odebrania na taśmie dla bagaży. LCJRun mogę szczerze polecić wszystkim biegaczom, którzy szukają niezwykłych imprez. Ja nie żałuję, że brałam w tym udział, jednak nie wiem czy zdecydowałabym się na czekanie 5 godzin w poczekalni, bo widziałam zmęczenie na twarzach osób, które były na to skazane. Dlatego warto zapisać się wcześniej. Na szczęście nie musiałam tyle czekać. Moja ekipa dopingująca, czyli mama mogła wraz z innymi obejrzeć bieg z tarasu widokowego, więc mimo, że ich nie widzieliśmy, to czuliśmy ten doping 🙂 Do zobaczenia za rok!

PS. Pod koniec sierpnia odbędzie się w Łodzi prawdziwy bieg śladami Ziemi Obiecanej, czyli Bieg Fabrykanta. Zabawa jest wspaniała, a medale piękne. Serdecznie zapraszam.

 

 

 

One Response to LCJRun – bieg po łódzkim lotnisku.