To ma być bieg? Kilka słów o hejtach biegowych.

To ma być bieg? Kilka słów o hejtach biegowych.

To ma być bieg? Takim truchcikiem to trzy razy, to przebiegnę.

Nie możesz zejść poniżej godziny? Takim marszem nie dasz rady.

Co to jest 10 km. przecież tyle to ja na spacer chodzę.

I mój ulubiony… Już tyle biegasz powinnaś pokonać ten dystans o wiele szybciej.

To są moje ulubione teksty osób – znawców, którzy nigdy nie biegali, a znają się najlepiej. Praktycznie po każdym biegu można usłyszeć takie mądrości. Czy one denerwują? Trochę.

Kiedy stoisz na linii startu czujesz różne, często skrajne emocje. Jedni biegną po życiówkę, ścigają się z elitą, a inni chcą trasę po prostu przebiec, dobrze się bawić lub odhaczyć noworoczne postanowienia. Wszystkich łączy pasja, a odróżnia cel. Mnie osobiście nie zależy na biciu rekordów. Prędzej ścigam się ze sobą, niż z innymi. Jak się uda to super, jak nie to nie będą płakać. To wydaje mi się zdrowe podejście. Często kieruje nami ambicja, z którą nie zgadza się nasze ciało. W dniu startu możemy źle się czuć, być za gorąco lub tysiąc innych czynników. Warto słuchać organizmu, a nie za wszelką cenę biec sprintem. Każdy ma lepszy czy gorszy dzień. Mimo to, wszystkich na starcie łączy pasja.

bieganie

Tutaj przypomina mi się sytuacja ze studiów, gdzie opowiadam swoje wrażenia z łódzkiego biegu Dbam o Zdrowie, który był moim 3 startem w życiu. Byłam podekscytowana, a znajoma uznała, że ona biega 3 kilometry, to 10 km w godzinę to też by na pieszo pokonała. No to nie mam się z czego cieszyć 🙂 To samo spotkało moją koleżankę Magdę (często jest na fotkach), która zrobiła życiówkę, bardzo się cieszyła, że udało się jej zejść poniżej godziny, nawet sporo. Niestety została „zgaszona”. „Magda… tyle biegasz i taki czas? Ja biegłem pierwszy raz i miałem lepszy czas !!”. Na trasie często też słychać „doping”: Co tak wolno? Szybciej….!!!!Idzie się załamać.

 

Oczywiście nie oczekuje poklasku i czerwonego dywanu. Na zorganizowaną imprezę biegową mogą zapisać się wszyscy. Nie ma większych ograniczeń. Masz przebrnąć przez trasę w określonym czasie…i już. Czy będziesz szedł, biegł, czołgał się, to już twój wybór. Każdy biegacz, niezależnie czy przybiega pierwszy czy ostatni, przeszedł tę samą drogę. Bieg kosztował go wiele wyrzeczeń, poświęconych godzin na trening i siły, by pokonać swoje słabości. Większość z nas nie jest profesjonalistami, którzy mają trenerów, idealną dietę i skupiają się na wyłącznie na biegu. Ty zmęczony po pracy wracasz do domu i idziesz potruchtać, więc czy jesteś gorszy?

Apeluję, by po prostu cieszyć się z biegania. Przebieraj nogami we własnym tempie. Trening, pokonana trasa, kilometry naprawdę dają szczęście. Czas na mecie nie mówi o tym, kim jesteś i co sobą reprezentujesz, ale ile ciężkiej pracy włożyłeś w to, że masz medal na szyi. Goń za marzeniami, niezależnie czy chodzi o czas, czy tylko o pokazanie sobie, że potrafię!:)

Fotka z bieganie.pl