Wings For Life 2016. Wyścig z całym światem.

Wings For Life 2016. Wyścig z całym światem.

 

3 edycja Wings For Life zgromadziła nad poznańską Maltą ponad 4000 biegaczy. Rok temu udało mi się przebiec 10km, teraz miałam nadzieję pokonać 13 km. Nie do końca ten plan się udał, ale w tym niezwykłym wyścigu wszyscy są wygrani.

Na czym polega Wings For Life? Jeśli jeszcze ktoś o tym nie wie, to tłumaczę: W 30 krajach na całym świecie, o tej samej porze, bez względu na warunki atmosferyczne i strefę czasową, rozpoczyna się bieg. Po 30 minutach od startu na trasę wyjeżdża samochód Redbulla, który prowadzony jest przez najbardziej znanych kierowców rajdowych. Kiedy auto wyprzedzi biegacza, ten kończy wyścig. To właśnie ta ruchoma meta, przed którą trzeba uciekać, przyciąga całe grono osób.

wings for run

Nie miałam wątpliwości, że w tym roku pobiegnę, mimo, że pakiet kosztował dość sporo, bo 120 zł. Hasłem Wings For Life jest „Biegniemy dla tych, którzy nie mogą”, ponieważ wszystkie pieniądze przekazywane są na szczytny cel, czyli badania nad przerwanym rdzeniem kręgowym. Tak naprawdę, dla nas to super zabawa, a dla innych nieoceniona pomoc.

W tym roku miała nas jechać czwórka, ale niestety ostatecznie pojechałam z mamą, która tydzień wcześniej przebiegła swoją pierwszą dyszkę! Pomijając niewielkie kłopoty na autostradzie, do Poznania dotarliśmy już w sobotę około godziny 12. Drugi rok z rzędu zatrzymałam się w Hotelu Ibis Centrum. Jest blisko Malty i Starego Miasta, więc lokalizacja idealna. Od razu poszłyśmy odebrać pakiet, który był naprawdę pokaźny (plus za owsiankę gluten free:)). Idąc brzegiem jeziora czułyśmy, jak upał coraz bardziej dawał się we znaki. Mimo wszystko miałam nadzieję, że jutro nie będzie tak gorąco.

pakiet-startowy-uczestników-biegu

Po odebraniu pakietów (wszystko odbyło się niesamowicie sprawnie) udałyśmy się na obiad, gdzie zamówiłam, wg. Pana Kelnera tradycyjne poznańskie dania, czyli szare kluski z czymś ala bigos i zupę ślepe ryby, która okazała się nie być zupą rybną. Mam nadzieję, że mieszkańcy Poznania się nie obrażą, bo wszystkie dania były bardzo pyszne 🙂 Cały dzień upłynął nam na zwiedzaniu tego cudownego miasta. Po tegorocznym wyjeździe nadal uważam, że to właśnie do Poznania mogłabym się przeprowadzić bez zastanowienia:)

wings for life

W niedzielę wstałyśmy dość wcześnie i w miasteczku biegowym byłyśmy już przed 11. Temperatura była już bardzo wysoka. Niestety wiedziałam, że nie będzie łatwo, bo ciężko mi się biega w upał. Do czasu startu odpoczywałyśmy na trawie i uzupełniałyśmy płyny. O 11.45 odbyło się spotkanie z drużynami. Drugi rok biegłam w teamie Beaty Sadowskiej. Wings for life to popularny bieg, dlatego można tu spotkać wielu blogerów, z którymi zawsze miło spotkać się na żywo i  zrobić zdjęcie 🙂

wings for life

beata sadowska

wings for life

O 12.30 wszyscy stali już w swoich strefach czasowych (ja w 3, mama w 4). Upał coraz mocniej doskwierał. Na szczęście w tym roku miałam zarówno czapkę, jak i butelkę wody. W strefach czasowych panowała wspaniała atmosfera.Wszyscy byli uśmiechnięci i weseli, aż chciało się biec. Gdy wybiła 13 cały świat wystartował! Mijając telebim mogliśmy zobaczyć relację z innych krajów.  Na trasie poznałam dwie dziewczyny – Gabi i Martę – z którymi ścigałam się całą drogę. Dzięki za motywacje!

Jak już wcześniej wspominałam, w założeniach miałam przebiec 13 km. Bieg wokoło Malty był przyjemny, chociaż bardzo wolny. Potem trasa skręcała na główną ulicę, gdzie asfalt palił niemiłosiernie. Czułam się jakbym biegła w saunie. Niestety już na 5 km wiedziałam, że to będzie niemożliwe, więc odliczałam… no może szczęśliwa 7, to może jeszcze kilometr, jak jest 8,5 to może 10 się uda:) Tutaj należy podkreślić rolę kibiców, którzy wspierali nas dobrym słowem na każdym kilometrze, doceniając starania i szczytny cel.

Trasa była bardzo atrakcyjna i prowadziła przez ważne miejsca w Poznaniu, czyli Jezioro Maltańskie, Stary Browar czy Park Cytadela.  Po drodze brakowało trochę sił, nie pomogło oblewanie się wodą, a swoje ostatnie krople wody oddałam dziewczynie, która ewidentnie potrzebowała jej bardziej ode mnie. Żałuję, że nie udało mi się dobiec do wyznaczonego celu, ale tutaj wygranym jest każdy, wiec dam radę za rok! Adam Małysz wyprzedził mnie na 9, 5 km.

wings for life

Po zakończeniu biegu udzieliłam krótkiego wywiadu dla TVN24 i wróciliśmy na miejsce startu, gdziedostaliśmy piękne medale. Tam też na telebimie można było obejrzeć zmagania pozostałych na trasie biegaczy:)

Muszę przyznać, że to niedzielne słońce ma również swoje plusy. Chyba nawet nad morzem tak się nie opaliłam, jak w Poznaniu. Szkoda tylko, że na koszulkę i opaski kompresyjne:) Jak dla mnie to najfajniejszy bieg na świecie. Pełen emocji i wesołej atmosfery. 8 maja to zdecydowanie trumf Polaków! Ogromne gratulacje dla Bartka i Ani, za których cała Malta trzymała kciuki! Jesteście niesamowici!  Do zobaczenia za rok. Zapisz się i biegnij z całym światem!

Zdjęcia z https://www.facebook.com/events/849103378529836/

2 Responses to Wings For Life 2016. Wyścig z całym światem.