Biegowe podsumowanie sezonu wiosna-lato

22 września 2018
Biegowe podsumowanie sezonu wiosna-lato

Każdemu zdarza się planować w styczniu czego to on nie zrobi w tym roku! A często wychodzi z tego .. guzik! Z początkiem jesieni zakończył się dla mnie sezon sportowy wiosenno – letni. Tak naprawdę zakończył się jakiś ponad tydzień temu. Miało być tak pięknie, ale wyszło zupełnie inaczej! Zobaczcie krótkie, biegowe podsumowanie lata.

W styczniu planowałam dość sporo, jednak coś poszło nie tak. Tak dokładnie, czarne chmury nastały nad moim planem i decyzjami startowymi. Zacznijmy od początku w marcu startem w 5 km DOZ dostałam mega kopa motywacyjnego!

sezon biegowy

Odkryłam Metodę Gallowaya i uznałam, że to właśnie jest rozwiązanie dla mnie. Polecam ją wszystkim, którzy planują pokonywać długie dystanse, ale boją się zbyt dużego „zajechania organizmu”. Wybrałam metodę 2:1, czyli 2 min biegniemy, a 1 min idziemy. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, ale szybko okazało się, że dzięki takiej małej regeneracji jestem w stanie wykręcić dość dobry czas i nie paść trupem na mecie. To nakręciło mnie na półmaraton. Poczułam, że jest w zasięgu ręki.

Półmaraton, którego nie było…

Wyznaczyłam sobie cel, wydrukowałam plan, przeczytałam cały internet o metodzie Gallowaya. Trenowałam 5 razy w tygodniu. Miałam rzeczywiście lepszą wydolność, ciśnienie i tętno. Kilka tygodni przed wyczekiwaną połówką organizatorzy biegu zadecydowali, że bieg się nie odbędzie. Nie tracąc motywacji zapisałam się na Półmaraton Jesieni, który jest … jutro (23.09).

Kiedyś znajoma powiedziała mi, że biega się bardziej głową niż nogami. Teraz wiem, że miała rację. Po jednym z długich wybiegań ok 16-17 km ciężko było mi się podnieść z ziemi,a przez kolejne 3 dni czułam się jakbym nie spała 3 noce. Niestety organizm uznał, że … „chyba  żartujesz!”. Wielu z Was powie, że to nic, przecież na zawodach się uda. Niestety nie w tym przypadku. Mam wadę serca, która uniemożliwia mi pełną wydolność i mój kardiolog pozwolił mi biegać, nawet 21 km, ale bez przeciążania organizmu. To oczywiście temat do opisania w innym poście. Moi najbliżsi zaczęli panikować, że coś mi się może stać. Kilka dni później organizm miał dość. Zaczął szaleć, wszystko mnie bolało. No cóż po konsultacji z lekarzem, rodziną i godzinnym płaczem, odpuściłam start. Kilka dni później nie byłam w stanie pokonać nawet 5 km. Zdarza się i tak.

Biegowe podsumowanie lata – starty

Koniec tego smętnego opisu, bo  wiosną było sporo również ciekawych przeżyć:

  • Pierwszy start sezonu był debiutem moich dobrych znajomych i mojego Misia! Byłam z niego naprawdę dumna, bo do tej pory biegał tylko ze mną po parku – 5km DOZ. Ten bieg dał mi wspomnianego kopa do treningów! Delikatne rozpoczęcie wiosny!
  • Jeśli dawaliby nagrodę za największą traumę biegową tego roku, to z pewnością w subiektywnym rankingu wygrałaby 10. Dycha Justynów – Janówka. Ogromny góry, górki, piach i to wszystko w towarzystwie rażącego w głowę słońca. To mogło się zakończyć tylko jednym … moim najgorszym czasem biegowym na 10 km 🙂
  • W Dzień Matki odbył się mój ukochany Bieg ul. Piotrkowską. 10 km w samym sercu fabrykanckiej Łodzi. Polecam wszystkim! Mega energia, kibice i trasa!
  • W tym roku pierwszy raz wystartowałam na dystansie 1,6 m., czyli mili na Biegu Grohmana. Wyszło całkiem nieźle, bo 9 min. To dość ciekawe doświadczenie, patrząc na to, że lubię ( a nawet nie potrafię – są osoby mogące to potwierdzić) biegać sprintów.

Bo sport uczy pokory…

Podsumowując, to był ciekawy sezon treningowy. Odkryłam kilka ciekawych biegów, wskazówek i metod. Nie zamierzam się użalać nad sobą lub wypłakiwać. Zdaję sobie sprawę z ułomności mojego serca. Uważam, że trzeba słuchać organizmu, a nie po trupach cisnąć „do porzygu”.  Pamiętajcie, życie masz jedno, dlatego przed każdym startem badaj się nie tylko u fizjoterapeuty, ale i kardiologa 🙂

Czy czuję frustrację? Trochę tak, bo chciałam pokazać sobie, że dam radę, przekroczyć własną granicę. Będzie inny bieg, lepszy czas i okoliczności. Już w głowie planuję starty na kolejny sezon. Tym razem skupię się na krótszych dystansach, poprawieniu wyników na 5 i 10 km. Marzę o wystartowaniu w duathlonie (pokochałam rower na nowo). Wszystko jest przede mną!

Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali przez ten sezon! Jesteście super! Ja dziś zaczynam zasłużony urlop, a wszystkim startującym w niedalekim Maratonie Warszawskim życzę dużo zdrowia 🙂

One Response to Biegowe podsumowanie sezonu wiosna-lato